Ścisła dieta: marchewki, woda, glony i kisiele. Niech żyją nerki!
5 dni i lecim. Mamut w strachu, a ja myślę tylko o tym jak zdjęcia wyjdą i czy będzie okazja cokolwiek porysować.
Już końcówka remontu, prywatnie też dużo spraw pozałatwianych - to i na bloga przyjdzie kolej.
Plan na 2012/13 juz jako tako opracowany. Jeśli dobrze pójdzie to czas, który poświęcałam dotąd na ang i pierdoły będę mogła poświęcić na zajęcia z rysunku. Może w końcu będzie szło to płynniej i konkretniej.
Ok 8h, 3 wieczory.
Prze-bardzo pasuję mi utwór Moddi jako dodanie smaczku i klimatu wyżej przedstawionemu Przyjacielowi.
Późno już, idę czytać, wypić hektolitry herbaty z mlekiem i cukrem i czas iść spać.
Niby wszystko ok ale jestem zmuszona wysłać jutro list do Św. Mikołaja. Jest środek sezonu, a ja od przedwczoraj nie mam rolek bo łożyska w kółkach szlag trafił. A pieniążków teraz nie mam na ani na nowe kółka ani nawet na śrubki.
A jak tak bardzo kocham, tak bardzo strasznie kocham na nich jeździć : <
Gwiazda pierwszego wieczoru, tj. RĘCZNIK MIKE'A SHINODY (rzucany w naszą stronę w 3:20 do zobaczenia tutaj). M walczył o niego dzielnie, mało się wszyscy nie zabili więc kupię antyramę i go powieszę. Ręcznik rapera Linkin Park. Ludzie, łał, ŁAŁ. Tak, jaram się ręcznikiem. 1/4 ręcznika ma miłą Rosjanką, z którą się nim podzieliliśmy.
A jeśli ktoś marudził na zabawę pierwszego dnia to na następnym było PRODIGY przy którym przez to, ze nie walczyliśmy z M o życie (a było ostrzej) wybawiliśmy się świetnie.
Był upał, była ulewa, był głód i zmęczenie, były omdlenia, były pierogi, było łamanie przepisów i mundurowi,
czyli było świetnie : D
Do tego kłótnie z M w kwestii mapy na każdym kroku, jego syrenka sarenka i nasz przepocony, mokry od deszczu i wymęczony nie-ogar. Ale naprawdę jesteśmy zakochani w tych dwóch dniach i chcemy jeszcze raz! Więc jeśli chcecie nam zafundować następne spełnienie marzeń lub przeżycie tego typu to nie krępujcie się, M ma konto w banku. Pytania o numer konta prosze kierować na mail (zazuka.mk@gmail.com) lub do mnie osobiście.
Sunday, 27 May 2012
Kontynuacja.
Dorabiałam jelonka przez ponad 1h, wysypał mi się photoshop i musiałam zacząć wszystko od początku - tadam, zajęło już tylko 40min.
Żółw M., mówi hej i się na Was wypina bo ogólnie ma najwięcej filmów z całej majówki.
byliśmy, zobaczyliśmy i się wybawiliśmy, dz-dz-dzięki Sienio!
tu też byliśmy. Jesteśmy gdzieś tam w tłumie. Przepraszam siebie, że nie kręciłam żadnych filmików jak nocowało u mnie stado nerdów i jak M. rozwalał mi kuchnie kolacją, śniadaniem i deserem
do tego grill, mamuty, ciasta z ganją, kocyki w parku, wanna i star warsy
Jak zwykle mam trochę roboty, więc to nie tak, że się obijam. No ale jednak Supernatural się samo nie obejrzy, hue hue.
Ferie, ferie i po feriach. Taaaa.
Kawałek na wczoraj, dziś i jutro. Zdecydowanie Royal Republic - Tommy Gun. I want to you to do me with the Tommy-Gun baby! Do with the Tommy-Gun baby!
A i podziękujcie Pani T. za wsparcie finansowe dla mnie. Co? Oczywiście, że nie za darmo. Pierw muszę odwalić masę roboty. Taaa, uwielbiam się babrać w htmlu.
Na dodatek zapraszam do Fiveoneshoot'a. Co prawda jeszcze nie mam pojęcia o czym Buszowaty Nevel pisze (moment! są fajki!) ale jako, że będę go od jutra znów widywać od poniedziałku do piątku to wypadałoby coś napomknąć, joł.